Od 1884 roku Bvlgari znaczy jedno: rzymski przepych, który nie starzeje się ani trochę. Około 300 butików na świecie, ekspansja manufaktury Valenza do 33 000 m² w 2025 roku, rekordy ultracienkich zegarków Octo Finissimo. To nie jest muzealny brand, który żyje z nostalgii. To marka, która w 2026 roku na Watches & Wonders pokazuje Octo Finissimo 37 mm z 72-godzinną rezerwą chodu i nie zamierza zwalniać.
Co sprawia, że Bvlgari wciąż fascynuje? To rzymskie DNA: żółte złoto, kolorowe kaboszony, serpentynowe formy, które wyglądają jakby ktoś przetopił Panteon i zrobił z niego bransoletkę. Fundacja Bvlgari w 2024 roku przypomina, że maison myśli o dziedzictwie kulturowym równie poważnie jak o jubilerstwie.
W tym artykule sprawdzisz pełną historię marki, zrozumiesz skąd się wzięło jej wzornictwo, zajrzysz do świata zegarków (tam dzieje się naprawdę sporo) i zobaczysz, jak wielka jest dzisiejsza skala biznesu. Bez patosu, konkretnie.
Od Paramytii do Via Condotti

Sotirios Voulgaris przyszedł na świat w 1857 roku w Paramythii, miasteczku w Epirze, gdzie rodzina od pokoleń trudniła się jubilerstwem. Około 1881 roku trafił do Rzymu, bo sytuacja na Bałkanach robiła się coraz bardziej napięta. W 1884 otworzył pierwszy sklep przy Via Sistina 85, sprzedając głównie srebrne wyroby z bizantyjskimi i islamskimi motywami, które przywiózł ze sobą. Prawdziwy przełom? To był 1905 rok i przeprowadzka do butiku przy Via Condotti 10, adresu, który stał się synonimem marki.
Lata dwudzieste i trzydzieste to era art déco: platyna, geometryczne linie, zegarki Trombino z polerowanym złotem. Po śmierci Sotiria w 1932 roku ster przejęli synowie Giorgio i Costantino, którzy poprowadzili firmę przez burzliwe czasy wojny. W latach czterdziestych, gdy kamienie szlachetne były na wagę złota (dosłownie), Bvlgari postawił na złoto naturalistyczne i zaprezentował pierwszy zegarek Serpenti, wąż owijający się wokół nadgarstka.
Od dywersyfikacji do LVMH
Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte to dolce vita w najczystszej postaci. Kolorystyczna rewolucja, kaboszony, śmiałe zestawienia. Elizabeth Taylor i Gina Lollobrigida nosiły Bvlgari jak drugie imię. W latach siedemdziesiątych marka zaatakowała świat: Nowy Jork, Genewa, Monte Carlo, Paryż. A w 1977 debiutował zegarek BVLGARI BVLGARI z charakterystycznym logo na kopercie.
Lata dziewięćdziesiąte to dywersyfikacja na poważnie:
- 1993: perfumy
- 1996: akcesoria skórzane
- 1999: kolekcja B.zero1
W 2004 otwarto pierwszy hotel w Mediolanie. Przełomowy był rok 2011, kiedy LVMH przejęło markę w transakcji akcyjnej wartej około 4,3 mld €. Od 2013 CEO jest Jean‑Christophe Babin. W 2017 uruchomiono manufakturę w Valenzy, rozbudowaną właśnie w 2025 roku. A w 2024? Fondazione Bvlgari, bo historia trwa dalej.

Rzymskie DNA biżuterii
Bvlgari to nie paryska delikatność, tylko śródziemnomorski temperament w czystej formie. Od początku dom stawał na masywne żółte złoto, odważne kaboszony i kolorowe zestawienia kamieni, które wyglądały jakby ktoś rozsypał zawartość skrzyni skarbów na Via Condotti. Gdy inne domy jubilerskie szlifowały diament po diamencie, Sotirio Bulgari łączył rubiny z szmaragdami i szafirami tak swobodnie, jak architekci starożytnego Rzymu mieszali marmury.

Kolor, złoto, serpentyna
Trzy rzeczy rozpoznasz od razu:
- Polichromia kamieni – żadnych nudnych monochromatycznych zestawień, tylko intensywne kolory obok siebie.
- Kaboszony zamiast faset – gładkie, wypukłe cięcia, które dają kolor bez zbędnego błysku.
- Tubogas – ta technika zwijania złotych taśm bez lutowania to czysty Rzym, elastyczna i masywna jednocześnie.
- Serpenti – wąż to nie tylko motyw, to talizman. Od lat 50. te zegarki-bransolety z emaliowaną łuską stały się synonimem Bvlgari.
Ikony
Serpenti ewoluowało przez dekady, od kolorowych emalii w latach 60. po współczesne wersje z diamentami. Elizabeth Taylor nosiła tę bransoletkę jak drugi skóra, a dziś Zendaya czy Dua Lipa kontynuują ten sam vibe „dolce vita”.
Trombino (te charakterystyczne pierścionki z kaboszonami) i B.zero1 inspirowany spiralą Koloseum to dowód, że architektura przemysłowa może być czułym gestem wobec miasta.
Logo „BVLGARI” z łacińskim „V” pojawiło się na witrynie Via Condotti w 1934 roku. To było celowe nawiązanie do starożytnych inskrypcji. Nie dyskretne inicjały, tylko dumne wyznanie pochodzenia.
Tyle o formie i kolorze. Teraz warto spojrzeć, jak ta sama energia przełożyła się na zegarki.
Innowacje zegarkowe i Octo Finissimo
Bvlgari weszło w zegarmistrzostwo na poważnie w 1977 roku, kiedy wprowadzono BVLGARI BVLGARI z wyrytym logo na kopercie. Dziś produkcja odbywa się w manufakturach w Neuchâtel, gdzie wykuwa się rzecz, która brzmi jak oksymoron: ultracienkie dzieła sztuki o szwajcarskiej precyzji, ubrane w rzymską elegancję. I właśnie to napięcie między surowością techniczną a włoskim temperamentem sprawia, że zegarki tej marki wyróżniają się na nadgarstku.

Octo Finissimo
Seria Octo Finissimo to praktycznie maszyna do bicia rekordów smukłości:
- Tourbillon ręczny (1,95 mm grubości mechanizmu)
- Automatic time-only
- Repetier minutowy (najcieńszy na świecie)
- Chronograph GMT, ledwie 6,9 mm całości
- Octo Finissimo Ultra: absurdalne 1,8 mm (nowsze warianty schodzą nawet do 1,7 mm)
Każda z tych premier zbierała nagrody GPHG i wywoływała konsternację wśród konkurencji. Watches & Wonders 2026 przyniosło Octo Finissimo 37 mm, przeprojektowane z myślą o smuklejszych nadgarstkach. Nowy ultracienki kaliber in-house, 72-godzinna rezerwa chodu i te same proporcje, które sprawiły, że większy model stał się ikoną.
Tak wygląda bycie „jubilerem czasu„: nie odcinasz kuponów od dziedzictwa, tylko co roku udowadniasz, że włoski design potrafi dyktować warunki szwajcarskiej precyzji.

Skala, manufaktury i ekspansja
Współczesna Bvlgari to już nie tylko jubilerski dom, ale globalny kolos z przychodami sięgającymi około 3,47 mld € (szacunki 2024). Biżuteria odpowiada za około 80% obrotów, a całość należy do potężnego segmentu Watches & Jewelry LVMH, który w 2025 roku osiągnął wynik około 10,5 mld €. Mówimy o „kolejnym rekordowym roku”, zatrudnieniu rzędu 6 000-8 300 osób (dane 2025/2026) i około 300 butikach rozsianych po świecie.
Valenza i siła produkcji
W kwietniu 2025 roku marka zakończyła spektakularną rozbudowę swojej Valenza Manifattura do 33 000 m², tworząc największą na świecie jednomezonową manufakturę biżuteryjną. Plan zakłada podwojenie mocy produkcyjnych do 2029 roku i zatrudnienie ponad 500 nowych rzemieślników (skok z około 1 100 do ponad 1 600 osób). Działa tam także Scuola Bulgari, która szkoląc talenty z ponad 30 krajów, zapewnia ciągłość tradycyjnych technik. To inwestycja w przyszłość, nie tylko w kilometry kwadratowe.
Sieć, wyniki i horyzont 2030
Nowe flagowe butiki (Mediolan, Place Vendôme, South Coast Plaza) uzupełnia pierwszy salon w Polsce, otwarty w Warszawie w 2024 roku. E‑commerce radzi sobie świetnie, zwłaszcza w USA, generując około 1,3 mld US$ GMV (2025). Jednocześnie marka rozwija sieć hoteli Bvlgari: obecnie działa 9 obiektów (od Mediolanu po Bali), a do 2030 roku ma ich być 15, w tym Resort & Mansions w Abu Zabi (otwarcie 2030).

Odpowiedzialność także rośnie. Fondazione Bvlgari (2024) wspiera sztukę, edukację i dziedzictwo, a cel środowiskowy brzmi ambitnie: redukcja emisji o 50% do 2030 roku. Warto wspomnieć o incydencie z 2023 roku, gdy błędne wymienienie Tajwanu na liście krajów wywołało burzę i przeprosiny. Lekcja z geopolityki bywa bolesna, ale potrzebna.
Zmysł formy, odwaga koloru
Bvlgari to nie tylko historia. To sposób myślenia o luksusie, gdzie śmiałość forma spotyka się z włoskim poczuciem piękna. Ta marka udowadnia, że prestiż nie musi być cichy ani powściągliwy. Może błyszczeć kolorami, zachwycać obiektami i nadal zachować ponadczasową klasę.

Dziś, kiedy rynek luksusowych marek roi się od podobnych do siebie produktów, Bvlgari wyróżnia się właśnie tym charakterem. Nie naśladuje, nie podąża za trendami, po prostu jest sobą. I właśnie to przyciąga kolejne pokolenia klientów, którzy szukają czegoś więcej niż samego logo.
To rzymski DNA w najczystszej postaci.
Seu E.
redakcja moda